Rynek i starówka

Rynek i starówka w Żorach należą do tych fragmentów miasta, które najlepiej pokazują, jak bardzo wielowarstwowa potrafi być śląska codzienność. Prostokątny plac rynku, otoczony kamienicami z XIX i XX wieku, wyrósł na średniowiecznym układzie urbanistycznym, który przetrwał kolejne pożary, wojny i przebudowy, a mimo to wciąż zachowuje czytelny, historyczny szkielet. Wystarczy kilka kroków, żeby z gwarnych ogródków w centrum placu trafić w węższe uliczki prowadzące śladem dawnych murów miejskich, a potem znów wypłynąć na otwartą przestrzeń z widokiem na wieżę kościoła św. Filipa i Jakuba. Z czasem ten niewielki rynek zaczyna się kojarzyć z miejscem, do którego wraca się nie tylko po to, by „odhaczyć” zabytki, ale również po to, by złapać oddech między kolejnymi punktami dnia.

Średniowieczny układ w nowoczesnym mieście

To, co najbardziej zaskakuje na starówce w Żorach, to fakt, że współczesne kamienice i sklepy stoją na planie, który powstał jeszcze na przełomie XIII i XIV wieku. Układ urbanistyczny z tamtego okresu przetrwał do dziś: miasto miało formę wrzeciona otoczonego murami i fosą, o długości około 450 metrów i szerokości 300 metrów, a centrum od początku stanowił prostokątny rynek. Kiedy spaceruje się po dzisiejszych ulicach, można poczuć, że ten historyczny „szkielet” wciąż trzyma całość w ryzach – nawet jeśli kolejne pożary sprawiły, że większość zabudowy wokół rynku pochodzi z XIX i XX wieku, proporcje placu i kierunki ulic pozostały te same. Starówka nie jest ogromna, dzięki czemu można ją obejść spokojnym tempem, kilka razy zataczając krąg i za każdym razem odkrywając nowy detal w elewacji, portalu czy sklepowej witrynie ukrytej w parterze kamienicy.

Wrażenie robi także to, jak czytelnie dawne fortyfikacje przełożyły się na współczesny układ ulic. Średniowieczne mury miejskie, liczące kiedyś około 1200 metrów, wyznaczały eliptyczny obrys grodu; dziś ich przebieg zdradza m.in. ulica Murarska, poprowadzona częściowo w miejscu rozebranych obwarowań. Spacerując tą ulicą, idzie się właściwie po śladzie dawnych murów, choć zamiast blanków i baszt mijają się niskie domki, sklepiki i podwórka, które powstały już dużo później. To ciekawy moment, kiedy świadomość historii nakłada się na bardzo zwykły, miejski krajobraz: samochód zaparkowany przy krawężniku, ktoś wracający z zakupów, a pod stopami linia, na której niegdyś kończyło się miasto.

Rynek – serce żorskiej starówki

Sam rynek jest prostokątny i stosunkowo zwarty, dzięki czemu od razu można objąć wzrokiem całą przestrzeń – od jednej pierzei kamienic do drugiej. W centrum wzrok przyciąga figura św. Jana Nepomucena, stojąca na środku placu i dodająca temu miejscu klasycznego, środkowoeuropejskiego sznytu: to typowy dla tej części kontynentu święty związany z ochroną przed powodziami i nieszczęściami, którego pomniki chętnie stawiano w ważnych punktach miast. Latem wokół figury pojawiają się ławki i ogródki gastronomiczne, a cały plac zaczyna przypominać scenę, na której toczy się codzienna miejska opowieść – od porannej dostawy do okolicznych lokali, po wieczorne spotkania przy stolikach pod parasolami.

Najciekawsze elewacje kryją się w południowej pierzei rynku, gdzie obok siebie stoją ratusz i skromny dom rodzinny noblisty Otto Sterna. Ten kontrast – reprezentacyjny budynek miejskich władz tuż obok niepozornego domu, z którego pochodzi laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki – dobrze oddaje charakter tego miejsca: starówka nie epatuje przesadnym monumentalizmem, ale co chwilę przypomina, że za prostymi fasadami kryją się zaskakujące historie. Przy spokojnym spacerze łatwo je przeoczyć, dlatego warto zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć tablicom oraz detalom na fasadach; kilka zdań z życiorysu Sterna czy historia żorskiego samorządu potrafią zmienić sposób patrzenia na cały plac.

Światło, pory roku i codzienny rytm

Najbardziej pamiętne wrażenia ze starówki często wiążą się z porą dnia i roku. W pogodny, letni wieczór rynek wypełnia się miękkim światłem, które odbija się od jasnych elewacji kamienic i tworzy przyjemny kontrast z chłodniejszym cieniem w zaułkach. Wtedy najlepiej widać, że to nie jest „martwe muzeum”, ale żyjące centrum: ktoś przemyka z zakupami, ktoś inny zatrzymuje się przy lodziarni, a z oddali dobiega dźwięk rozmów z ogródków i pojedyncze akordy muzyki z pobliskiej sceny lub lokalu. Zimą ten sam plac zmienia się w pełną świateł, świąteczną przestrzeń – pojawiają się dekoracje, iluminacje i niewielki, ale bardzo klimatyczny jarmark, który zamienia starówkę w małą, sezonową krainę z choinkami, stoiskami i gorącymi napojami.

W ciągu dnia rytm narzuca codzienność: urzędy, sklepy, lokale usługowe i kultura. Na jednym z narożników funkcjonuje Kino „Na Starówce”, które stanowi ważny punkt na kulturalnej mapie miasta i ściąga zarówno miłośników filmów, jak i uczestników rozmaitych wydarzeń organizowanych przez Miejski Ośrodek Kultury. To sprawia, że również wieczorami, poza sezonem typowo turystycznym, w okolicy coś się dzieje – starówka nie zamiera po zamknięciu sklepów, lecz zmienia charakter na bardziej kawiarniano-kinowy.

W stronę murów miejskich i ul. Murarskiej

Jednym z najciekawszych fragmentów spaceru po starówce jest odejście z rynku w kierunku ulicy Murarskiej. Ta ulica, biegnąca po owalnicowym obrysie dawnego miasta, powstała częściowo w miejscu rozebranych murów obronnych i dziś stanowi najbardziej czytelny ślad ich przebiegu. Średniowieczne mury liczyły około 1200 metrów długości, tworząc elipsę wokół miasta; do naszych czasów przetrwało około 434 metrów, rozrzuconych fragmentami w kilku miejscach, m.in. przy ulicy Ogrodowej i Męczenników Oświęcimskich. Idąc Murarską, łatwo zauważyć, że linia zabudowy i lekki łuk ulicy nie są przypadkowe – to w dużej mierze odbicie dawnych obwarowań, które kiedyś oddzielały bezpieczne wnętrze miasta od jego przedmieść.

Po drodze można natknąć się na niskie, parterowe domki – relikty starszej zabudowy, które nadają tej okolicy nieco prowincjonalnego, ale bardzo kameralnego charakteru. Gdzieniegdzie pojawiają się nowe wstawki architektoniczne, jednak całość wciąż zachowuje specyficzny rytm małego miasta, które rozwinęło się na bazie średniowiecznego grodu. Wrażenie dopełnia kapliczka św. Jana Nepomucena, wybudowana w miejscu dawnego, drewnianego kościółka Wniebowzięcia NMP, który spłonął w 1807 roku – to kolejny przykład, jak warstwa po warstwie nakładają się tu różne epoki: od średniowiecza, przez barokowy kult świętego, aż po współczesne starania o zachowanie dziedzictwa.

Ślady dawnych bram i fortyfikacji

Starówką rządzi prosta zasada: niemal każdy odcinek jej obrysu skrywa jakąś opowieść o obronnym charakterze miasta. W średniowieczu Żory otaczał pełny pierścień murów z dwoma głównymi bramami – Krakowską od wschodu i Cieszyńską (Górną) od zachodu – oraz z fosą, która dodatkowo utrudniała dostęp. Dziś mury w większości rozebrano, ale w miejscach dawnych bram stoją ich pomniejszone rekonstrukcje, które przypominają o tym, że niegdyś wjazd do miasta był ściśle kontrolowany i odbywał się kilkoma dość wąskimi przesmykami. W spacerze po starówce ciekawe jest właśnie to poczucie, że przekracza się linie, których dziś nie widać na pierwszy rzut oka, ale wciąż działają w przestrzennej wyobraźni.

Techniczna strona murów także pobudza wyobraźnię: powstawały etapami na przełomie XIII i XIV wieku, na kamiennych fundamentach o szerokości około 1,5 metra i wysokości około 1 metra, na których wzniesiono część naziemną grubości mniej więcej 1,4 metra i wysokości sięgającej 8 metrów, zbudowaną w technice „opus emplectum”. Kiedy dziś patrzy się na spokojną ul. Murarską albo na fragmenty cegieł przy kościele i starym cmentarzu, świadomość tych wymiarów sprawia, że łatwiej wyobrazić sobie prawdziwe, masywne obwarowania otaczające niegdyś niewielkie miasto handlowe. To zupełnie inne spojrzenie na starówkę, która z pozoru wygląda jak typowy rynek z kamienicami, a w rzeczywistości jest dawną twierdzą z pogodnie zatartego frontu.

Kościół św. Filipa i Jakuba w krajobrazie rynku

Choć głównym tematem jest rynek, trudno pominąć fakt, że nad całą starówką dominuje wieża kościoła św. Apostołów Filipa i Jakuba, stojącego tuż na północ od placu. Świątynia wzniesiona w XV wieku w stylu gotyckim była wielokrotnie niszczona i odbudowywana, ale wciąż zachowuje charakterystyczną, masywną sylwetkę z wysoką wieżą, która dawniej wchodziła w skład systemu obronnego miasta. Spacer po rynku co chwilę kadruje ten widok inaczej: raz wieża pojawia się między kamienicami, raz nad głowami przechodniów, raz odbija się w szybach współczesnych lokali usługowych.

Bliskość kościoła nadaje placowi specyficzną oś: z jednej strony jest świeckie centrum życia miejskiego, z urzędem, kawiarniami i sklepami, z drugiej – lekko wyniesiony punkt duchowy, do którego prowadzi tylko kilka kroków. To zestawienie robi szczególne wrażenie przy dźwięku dzwonów, które potrafią wypełnić całą starówkę i zmienić jej nastrój dosłownie w kilka chwil, niezależnie od tego, czy akurat trwa weekendowy gwar, czy spokojne, robocze popołudnie. Wrażenie jest tym silniejsze, że w tle wciąż obecne są ślady murów i dawnej elipsy miasta – jakby dźwięk dzwonów odbijał się od niewidzialnych już, ale wciąż wyczuwalnych ścian.

Starówka po zmroku i w wydaniu kulturalnym

Po zmroku starówka pokazuje zupełnie inne oblicze. Światła latarni, podświetlone elewacje i reflektory padające na figurę św. Jana Nepomucena tworzą klimat, który jest jednocześnie kameralny i trochę teatralny. W cieplejsze miesiące rynek żyje długo po zachodzie słońca – ogródki restauracyjne wypełnia rozmowa, a kiedy pojawia się plenerowe wydarzenie lub koncert, cały plac zamienia się w naturalną widownię z kamienicami w roli kulis. Zimą pierwsze skrzypce grają iluminacje świąteczne, które potrafią przemienić niewielki rynek w bardzo przytulne miejsce, aż proszące się o dłuższy spacer z aparatem.

Na co dzień ważną rolę pełni „Scena na Starówce” – przestrzeń, która łączy funkcję kina i miejsca wydarzeń kulturalnych. Dzięki temu starówka nie jest jedynie dekoracyjnym tłem dla gastronomii i urzędów, ale również żywym centrum lokalnej kultury, w którym odbywają się koncerty, festiwale, spotkania i projekcje. Taka mieszanka codziennych spraw i wydarzeń specjalnych sprawia, że nawet krótki pobyt w Żorach ma szansę trafić na coś „extra” – koncert, pokaz czy plenerową imprezę, o której jeszcze rano nie było wiadomo, że stanie się głównym punktem dnia.

Informacje dla odwiedzających

Starówka i rynek w Żorach są ogólnodostępne i nie obowiązują tu żadne bilety wstępu – to otwarta przestrzeń miejska, z której można korzystać o każdej porze dnia i nocy. Do centrum najwygodniej dojechać samochodem ulicami prowadzącymi od drogi krajowej nr 81 (tzw. Wiślanki); w rejonie starówki obowiązuje strefa płatnego parkowania obejmująca m.in. ulice Moniuszki, Bałdyka, Szeroką, Szeptyckiego, Garncarską oraz wydzielony parking przy ul. Bramkowej. Opłaty pobierane są od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00–17:00, weekendy i święta są bezpłatne, a cennik przewiduje 2,00 zł za pierwszą godzinę, 2,40 zł za drugą, 2,80 zł za trzecią oraz 2,00 zł za czwartą i kolejne godziny postoju. Zapłacić można w parkomatach (gotówką, kartą, BLIKIEM) lub za pomocą aplikacji takich jak Flowbird, mPay czy moBiLET, co ułatwia krótkie podjazdy w okolice rynku. Do starówki docierają także autobusy komunikacji miejskiej – przystanki znajdują się w zasięgu kilku minut spaceru, a piesze dojście prowadzi intuicyjnie w stronę widocznej wieży kościoła i zwartej zabudowy rynku.

Podsumowanie

Rynek i starówka w Żorach nie należą do monumentalnych, przytłaczających rozmachem centrów, ale właśnie w tej skali kryje się ich największy urok. To miejsce, w którym średniowieczny plan miasta, ślady murów obronnych, figura św. Jana Nepomucena i niepozorny dom noblisty Otto Sterna spotykają się ze współczesnym kinem, kawiarnianymi ogródkami i codziennym pośpiechem mieszkańców. Przy dłuższym spacerze całość układa się w spójną opowieść: o grodzie na szlaku handlowym, o mieście trawionym przez pożary, odbudowywanym na nowo, o miejscu, które zamiast stać się skansenem, pozostało żywym organizmem, w którym historia jest po prostu częścią scenografii codziennego życia. Dzięki temu Żory nie są tylko przystankiem „po drodze” – starówka potrafi zostać w pamięci jako niewielkie, ale wyraziste serce miasta, do którego zaskakująco łatwo chce się kiedyś wrócić.