Rynek w Żorach
Rynek w Żorach to serce miasta, które przetrwało ponad 750 lat historii i wciąż zachowuje swój średniowieczny układ urbanistyczny. Spacer po tym placu to podróż przez wieki – od XIII-wiecznych murów obronnych, przez pamiętające dawne czasy kamienice, aż po współczesną karuzelę stylizowaną na XIX-wieczne urządzenia rozrywkowe. Dla jednych to miejsce na spokojny spacer i odpoczynek przy fontannie, dla innych punkt wyjścia do zwiedzania całego Starego Miasta.
Nie jest to wielki plac – można go przejść na wskroś w kilka minut. Ale właśnie w tej kameralności tkwi jego urok.
- historyczne mury obronne
- malownicza fontanna
- coroczna procesja błagalna
- urokliwe kamienice
- bliskość do Starego Miasta
Historia miasta, które powstawało z popiołów
Żory otrzymały prawa miejskie na prawie magdeburskim w 1272 roku, za sprawą księcia Władysława Opolskiego. Wtedy właśnie wytyczono rynek i układ ulic, który przetrwał do dziś. Miasto od początku otaczały mury obronne – jedne z najstarszych tego typu fortyfikacji na Górnym Śląsku. Miały 1200 metrów długości i chroniły mieszkańców przed najazdami. Do miasta prowadziły dwie bramy: górna i dolna, zwane też cieszyńską i krakowską.
Problem w tym, że pierwsze Żory były niemal całkowicie drewniane. A drewno ma to do siebie, że świetnie się pali.
Pierwszy wielki pożar strawił połowę miasta już w 1552 roku. Potem przyszły kolejne – w 1661, 1702, 1807 i 1945 roku. Każdy z nich niszczył zabudowę doszczętnie. Szczególnie w pamięci mieszkańców zapisał się ten z 1702 roku. Po tej tragedii żoranie złożyli uroczyste ślubowanie: każdego roku 11 maja, w rocznicę pożaru, będzie odbywać się procesja błagalna w intencji ochrony miasta przed ogniem. I dotrzymali słowa – procesja odbywa się z niewielkimi przerwami do dziś, choć współcześnie nazywa się Świętem Ogniowym i ma już bardziej świecki charakter, z pokazami sprzętu strażackiego i wieczornymi spektaklami.
Po pożarze w 1807 roku władze nakazały wznosić już tylko murowaną zabudowę. Niestety, nie uchroniło to miasta przed kolejną katastrofą w 1945 roku. Mimo wszystko Żory za każdym razem powstawały na nowo, zachowując swój pierwotny układ urbanistyczny.
Żoranie przez ponad 320 lat co roku w maju organizują procesję błagalną, by ochronić miasto przed pożarami. Tradycja przetrwała wszystkie zawieruchy dziejowe – od czasów austriackich, przez pruskie, po współczesność.
Co zobaczysz na żorskim Rynku
Centralny punkt placu to fontanna – miejsce spotkań i odpoczynku. Wokół niej rozciąga się kwadratowy rynek z zabudową, która choć wielokrotnie odbudowywana, zachowała historyczny charakter. Kamienice tworzą zwartą pierzeję, a między nimi prowadzą uliczki do dalszych części Starego Miasta.
Tuż przy rynku warto zwrócić uwagę na kościół pod wezwaniem świętych Apostołów Filipa i Jakuba. To jedna z dominant architektonicznych centrum. Spacerując dalej, można natrafić na fragmenty odnowionych murów obronnych – zachowało się ich około 400 metrów. To spory kawałek, który pozwala wyobrazić sobie, jak wyglądało średniowieczne miasto otoczone fortyfikacjami. Owalny kształt murów wpłynął na przebieg dzisiejszych ulic, więc nawet jeśli nie widać samych obwarowań, ich obecność wciąż kształtuje topografię miasta.
Dawne bramy miejskie nie przetrwały do naszych czasów. Zostały później odbudowane, ale to już współczesne rekonstrukcje.
Karuzela Żorzanka – nowa atrakcja w starych dekoracjach
Od 2016 roku na rynku stoi Żorzanka – dwupoziomowa karuzela, która wygląda jakby uciekła z XIX-wiecznego wesołego miasteczka. Wykonała ją francuska firma specjalizująca się w tego typu urządzeniach, a inspiracją dla 34 figur na karuzeli były powieści Juliusza Verne’a. Efekt jest naprawdę efektowny – zwłaszcza wieczorem, gdy zapala się iluminacja.
Przejazd kosztuje 5 złotych. To niewiele, a przyjemność sporo – zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, którzy chcą na chwilę wrócić do czasów dzieciństwa. Karuzela działa sezonowo, więc jeśli planujesz wizytę zimą, może jej nie być w ruchu (choć bywa, że uruchamiają ją przy okazji świątecznych wydarzeń).
Żorzanka to jedna z niewielu karuzel w Polsce stylizowanych na urządzenia z epoki wiktoriańskiej. Figury inspirowane powieściami Juliusza Verne’a nawiązują do podróży, przygód i odkryć – od Nautilusa po balon stratosferyczny.
Rynek jako scena wydarzeń
Żorski rynek to nie tylko zabytki i karuzela. To przestrzeń, która żyje przez cały rok. Odbywają się tu koncerty, jarmarki, pokazy i festyny. Wspomniane Święto Ogniowe w maju ściąga tłumy – wtedy na placu można zobaczyć sprzęt strażacki, wziąć udział w konkursach, a wieczorem obejrzeć spektakl z udziałem ognia.
W okresie świątecznym rynek zamienia się w jarmark bożonarodzeniowy. Stoiska z rękodziełem, grzane wino, pierniki – klasyka gatunku. Bywa, że pojawiają się nietypowe atrakcje, jak mobilne akwarium z rekinami czy zabytkowa karuzela wiktoriańska z 1899 roku (wypożyczana specjalnie na święta).
Latem rynek to miejsce na spokojne popołudnie w jednej z kawiarni. Są tu lokale z ogródkami, gdzie można usiąść z kawą i obserwować życie miasta. Tempo w Żorach nie jest zawrotne – to akurat plus, jeśli szukasz oddechu od wielkomiejskiego zgiełku.
Dla kogo jest żorski Rynek
To miejsce uniwersalne. Rodziny z dziećmi znajdą tu karuzelę i przestrzeń do swobodnego spaceru. Miłośnicy historii mogą prześledzić dzieje miasta od średniowiecza po współczesność, spacerując wzdłuż murów obronnych i czytając tablice informacyjne. Fotoamatorzy docenią klimat starej zabudowy i ciekawe detale architektoniczne.
Jeśli ktoś szuka spektakularnych atrakcji na cały dzień, może być rozczarowany. Rynek w Żorach to raczej punkt na trasie weekendowego wypadu po Górnym Śląsku niż samodzielny cel wycieczki. Dobrze łączy się z wizytą w pobliskim Twinpigs (park rozrywki stylizowany na Dziki Zachód) czy pałacu w Baranowicach.
Warto też pamiętać, że Żory to miasto powiatowe – znajdziesz tu wszystkie potrzebne usługi, sklepy i restauracje. To wygodna baza wypadowa do zwiedzania regionu.
Praktyczne informacje – jak dotrzeć i ile czasu zarezerwować
Dojazd: Żory leżą przy drodze krajowej nr 81, łączącej Katowice z Bielskiem-Białą. Z Katowic to około 30 kilometrów, z Bielska-Białej podobnie. Dojazd samochodem jest najwygodniejszy – w centrum miasta są parkingi, choć w weekendy i podczas wydarzeń może być ciasno. Można też dojechać autobusem – Żory mają dobre połączenia komunikacyjne z okolicznymi miastami.
Czas zwiedzania: Sam rynek to kwadrans, góra pół godziny. Jeśli dorzucić spacer wzdłuż murów obronnych i wizytę w kościele, wyjdzie godzina, może półtorej. Z przejażdżką karuzelą i kawą w ogródku – dwie godziny. To idealna propozycja na popołudniowy przystanek w trasie albo początek dłuższego spaceru po mieście.
Ceny: Spacer po rynku i zwiedzanie murów jest darmowe. Przejazd karuzelą Żorzanka kosztuje 5 złotych. Kawa w kawiarni – standardowe ceny jak w mniejszych miastach, około 10-15 złotych za espresso.
Najlepszy czas na wizytę: Wiosna i lato, gdy karuzela działa regularnie, a kawiarnie mają otwarte ogródki. Jeśli chcesz trafić na Święto Ogniowe, przyjedź 11 maja. W okresie świątecznym (grudzień) rynek zamienia się w jarmark – wtedy jest najładniej oświetlony, ale też najbardziej tłoczno.
Co jeszcze w okolicy: Twinpigs (park rozrywki w stylu Dzikiego Zachodu), pałac w Baranowicach, Tyskie Browary Książęce (około 15 km), Pszczyna z zamkiem (około 20 km). Żory to dobry punkt startowy do zwiedzania tej części Górnego Śląska.
Maskotką Żor jest figurka uśmiechniętego Żorka – małego chłopca w tradycyjnym stroju. Można spotkać jego wizerunki na pamiątkach i materiałach promocyjnych miasta.
