Baszta na Grodzisku Wodzisław Śląski
Neogotycka wieża wyrastająca z leśnego wzgórza to jeden z tych obiektów, które budzą ciekawość już z daleka. Baszta na Grodzisku w Wodzisławiu Śląskim ma w sobie coś z romantycznego zameczku z bajki, choć historia jej powstania jest całkiem prozaiczna – emerytowany pułkownik chciał mieć myśliwską siedzibę w lesie. Z całego założenia przetrwała tylko ta dwudziestometrowa wieża, która dziś służy jako punkt widokowy z panoramą na miasto i okolice.
Miejsce ma swój klimat. Stoi na historycznym Grodzisku, tam gdzie przed 1257 rokiem lokowano pierwotny Wodzisław.
- malownicze widoki na Wodzisław i okolice
- historia od myśliwskiego zameczku
- autentyczna XIX-wieczna konstrukcja
- bliskość do spacerowych alejek
- renowacja i dostępność dla turystów
Historia baszty – od myśliwskiej fantazji do punktu widokowego
Edward Brauns, ówczesny właściciel Wodzisławia, był typem romantyka z XIX wieku. Emerytowany pułkownik postanowił w latach 1867-1868 wznieść sobie w lesie miejskim zameczek myśliwski, nawiązujący stylem do średniowiecznej architektury. Nie chodziło tu o żadną obronę czy strategię – po prostu chciał mieć malownicze miejsce do polowań i odpoczynku.
Brauns nie poprzestał tylko na budowie wieży. Wytyczył alejki spacerowe od strony miasta, urządził wokół ogródek, podobno nawet stworzył mały ogród zoologiczny. Po jego śmierci w 1881 roku całe to założenie zaczęło podupadać. Zabudowania przyległe do baszty z czasem uległy całkowitemu zniszczeniu.
Ciekawa historia zaczęła się w 1925 roku, kiedy wieżę kupili dwaj wodzisławscy kupcy – Stefan Krzystek i Jan Kowol. Przeprowadzili kapitalny remont i otworzyli tu restaurację z punktem widokowym. Sukces prześcignął najśmielsze oczekiwania – pierwszego dnia na wieżę weszło podobno 338 osób. To sporo, biorąc pod uwagę że mówimy o małym mieście w latach międzywojennych.
Według lokalnych przekazów, już w 1241 roku mieszkańcy osady na Grodzisku zatrzymali oddział tatarski zmierzający pod Legnicę, spychając najeźdźców w okoliczne bagna. Część jeńców tatarskich osiedliła się później w okolicy, przez co niektórzy dzisiejsi mieszkańcy mają tatarskie korzenie.
Od 1938 roku baszta znów zaczęła niszczeć. Wojenna zawierucha, później PRL-owskie zaniedbania – wieża stała opuszczona przez dziesięciolecia. W 1991 roku Towarzystwo Miłośników Ziemi Wodzisławskiej wzięło się za odrestaurowanie zabytku i ponownie udostępniło go zwiedzającym.
Potem przyszedł cios – w 2004 roku nieznani sprawcy podpalili basztę. Obiekt znów popadł w ruinę. Dopiero po latach starań, w ramach projektu transgranicznego „Silesianka – szlak wież i platform widokowych”, udało się zebrać fundusze na gruntowną renowację. Od lipca 2021 roku baszta znów zaprasza turystów.
Co zobaczysz z tarasu widokowego
Do punktu widokowego prowadzi 59 schodów. To nie jest wyczerpujące wejście, ale trzeba liczyć się z tym, że schody są dość strome i kręte – w końcu to autentyczna XIX-wieczna wieża, nie nowoczesna konstrukcja.
Z góry roztacza się widok na Wodzisław Śląski i okolice. W dobrą pogodę panorama jest naprawdę rozległa – można dostrzec opawską część Niskiego Jesionika, pomnik II Wojny Światowej w Hrabyne, szczyty Velky i Mały Roudny. W wyjątkowo przejrzystych warunkach widać nawet masyw Pradziada.
Sam obiekt ma około 20 metrów wysokości, zbudowany w stylu neogotyckim. Czerwona cegła, strzeliste formy, blanki na szczycie – wszystko to nadaje mu charakteru średniowiecznej fortecy, choć powstał w epoce kolei parowej i telegrafu.
Dla kogo to miejsce
Baszta sprawdzi się przede wszystkim u osób lubiących spacery z odrobiną historii. Leży w lesie miejskim, więc dojście z parkingu to przyjemny leśny spacer – nic forsownego, ale trzeba liczyć się z tym, że to nie jest asfaltowa droga.
Rodziny z dziećmi też chętnie tu zaglądają. Dzieciaki zazwyczaj są zachwycone wejściem na „prawdziwą wieżę”, a wokół jest las, gdzie można się pobawić. Schody mogą być jednak wyzwaniem dla najmłodszych – warto mieć to na uwadze.
Dla miłośników fotografii to gratka, zwłaszcza w złotych godzinach. Sama baszta na tle lasu daje ciekawe kadry, a widoki z góry to dodatkowy atut. Jesienią, gdy las się przebarwia, miejsce robi jeszcze większe wrażenie.
Baszta była wielokrotnie miejscem wydarzeń kulturalnych – od pokazów rycerskich, przez kino letnie, po różne festyny miejskie. Stowarzyszenie Baszta organizowało tu spotkania, które gromadziły tłumy wodzisławian.
Grodzisko – miejsce z duszą
Sama baszta to jedno, ale warto zwrócić uwagę na miejsce, w którym stoi. Grodzisko to najstarsza część Wodzisławia – to tutaj przed lokacją miasta w 1257 roku znajdowała się pierwotna osada. Teren ma więc wielowiekową historię, choć dziś to po prostu las miejski z historycznym akcentem.
Okolica zachęca do dłuższego spaceru. Alejki leśne, cisza, spokój – można tu przyjemnie spędzić popołudnie, łącząc wizytę w baszcie z odpoczynkiem na świeżym powietrzu. Nie jest to typowa „atrakcja turystyczna” z krzykliwymi tablicami i punktami gastronomicznymi – raczej kameralne miejsce z historią.
Praktyczne informacje – ceny, godziny, dojazd
Wstęp na basztę jest bezpłatny, co w dzisiejszych czasach jest miłym zaskoczeniem. Obiekt jest udostępniany sezonowo – od wiosny do jesieni. W czasie opadów, silnych wiatrów, burzy czy gęstej mgły wstęp na taras może być zamknięty ze względów bezpieczeństwa.
Dokładne godziny otwarcia warto sprawdzić przed wizytą na stronie miasta lub zadzwonić do informacji turystycznej, bo mogą się zmieniać w zależności od sezonu i pogody. Generalnie w miesiącach letnich baszta jest dostępna w weekendy i często także w dni powszednie, ale lepiej to potwierdzić.
Dojazd do baszty jest prosty. Z centrum Wodzisławia Śląskiego kierujemy się w stronę ulicy Grodzisko. Jest tam parking, z którego trzeba przejść kawałek leśną ścieżką do samej wieży – to może ze 10-15 minut spokojnego spaceru. Droga jest oznakowana, więc trudno się zgubić.
Jeśli chodzi o czas wizyty – samo wejście na basztę i podziwianie widoków to kwestia może pół godziny. Ale jeśli dołożyć spacer po okolicy, można tu spędzić spokojnie godzinę, półtorej. To dobry punkt na trasie zwiedzania Wodzisławia lub okolic – nie wymaga całego dnia, ale warto go uwzględnić w planie.
Warto wiedzieć przed wizytą
Baszta nie jest przystosowana dla osób poruszających się na wózkach – schody to jedyny sposób dostania się na górę. Wąskie, kręte, autentycznie XIX-wieczne.
W okolicy nie ma zaplecza gastronomicznego – niegdyś w baszcie była restauracja, ale teraz to tylko punkt widokowy. Jeśli planujesz dłuższy spacer, warto zabrać coś do picia i przekąskę.
Latem może być tu sporo komarów – to w końcu las. Repelent może się przydać, zwłaszcza w wilgotne dni.
Miejsce jest popularne wśród lokalnych mieszkańców, więc w weekendy, zwłaszcza w ładną pogodę, może być więcej ludzi. Jeśli wolisz ciszę, warto wybrać się w dzień powszedni lub wcześniejsze godziny poranne.
